Wszystko zaczyna się od subtelnego błędu. Może to być liść, który spada dwa razy w ten sam sposób, albo twarz nieznajomego na ulicy, która wydaje się zbyt znajoma, by mogła być prawdziwa. To moment, w którym tkanka rzeczywistości – to, co nazywamy „prawdą” – zaczyna lekko drżeć.
Jeśli założymy, że żyjemy w symulacji, pojawia się pytanie o cel. Czy jesteśmy eksperymentem socjologicznym? Rozrywką dla wyższej inteligencji? A może po prostu efektem ubocznym gigantycznego obliczenia, którego sens wykracza poza nasze pojmowanie? Symulacja
Prawda o symulacji nie tkwi w znalezieniu kodu źródłowego wszechświata. Tkwi w uważności. W świecie, który coraz bardziej przypomina wyrenderowany spektakl, autentyczność staje się aktem buntu. Wszystko zaczyna się od subtelnego błędu
Współczesna nauka dostarcza nam paliwa do tych rozważań. Mechanika kwantowa sugeruje, że cząsteczki „decydują” o swoim stanie dopiero w momencie obserwacji. Czy nie przypomina to techniki renderowania w grach wideo, gdzie świat powstaje tylko tam, gdzie aktualnie patrzy gracz, by oszczędzać moc obliczeniową systemu? III. Pułapka doskonałości Jeśli założymy, że żyjemy w symulacji, pojawia się